Barbie, are you there?

Zanim spojrzycie na dzisiejsze zdjęcia, muszę Wam powiedzieć, że różowy nie jest moim ulubionym kolorem. Ba! Nie znajdziecie go nawet tak łatwo w mojej szafie. Przewija się zazwyczaj w dodatkach. Nie przekreśliłam go też na dobre, bo nigdy nie wiadomo co uroi się w głowie kobiety... jednak róż kojarzy mi się bardziej z dzieciństwem. Między innymi dlatego kupiłam tę koszulkę. Różowy napis w stylu barbie - pozwala mi na chwilę poczuć się dużą, szaloną laleczką.

Z racji tego, że wróciłam do rodzinnego domu i mieszkam teraz na wsi, zdjęcia powstały w podwórkowym zaciszu. Zestawem musiałam dostosować się do otoczenia. Przyznacie, że dziwnie by wyglądało gdybym po ten trawie latała w szpileczkach?! Luźne spodenki w stylu sportowym i Asics'y Gel Lyte III, a pod spodem kostium, bo czego więcej potrzeba gdy na termometrze brakuje skali!









Połączenie jeansu i koronki!

Uwielbiam obecną pogodą, kiedy mamy ponad 20 stopni czuję się jak ryba w wodzie. Trochę sobie czasem ponarzekam, że za gorąco, ale gdy nie muszę zakładać na siebie stu warstw jest bosko! Przed długim weekendem zastanawiałam się czy zostać w Wawie. Częste podróże do domu rodzinnego ostatnio strasznie mnie męczą, więc zostałam. Jednak z wylegiwania się i opalania postanowiłam nie rezygnować. Wybrałam się z chłopakiem do pobliskiego parku. Szczerze? Myślałam, że będziemy jedyni "plażowiczami" na trawie, a okazało się wprost przeciwnie. Ludzie siedzieli na leżakach, kocach czy ławeczkach. Wszystko miło i przyjemnie. Okazało się, że nawet w stolicy można odpocząć i posłuchać śpiewu ptaków.

Na tę wyprawę wybrałam jeansową koszulę, którą mogłam odpiąć, opalić brzuch, ale nie czuć się nago. Do tego koronka zarówno na szortach jak i na topie. Dwie rzeczy, z innych sklepów stworzyły mi prawie komplet. Jeszcze tylko wygodne trampki, choć i tak później po trawie hasałam na bosaka... a i uplotłam nawet wianek! Sami zobaczcie!







(shoes - converse, shorts - romwe, shirt - bigstar, top - here, necklace - katherine)

Letni przegląd 2015

Lubię modę za jej dynamikę. Obserwując zmiany nigdy nie można się nudzić. Obecnie nawet jeśli ktoś nie śledzi trendów, jak wół widać co jest modne. Wystarczy wejść do pierwszej lepszej sieciówki. Bowiem przeżywamy teraz jakiś renesans, na topie jest to co nosiły nasze mamy czy ciocie. Zwiewne, boho, zamszowe klimaty niczym z hippisowskich festiwali. Do tego wszędzie jeans, który bardzo lubię! Jednak nie wszystko co modne, musi się nam podobać i tak jest u mnie. Lubię falbanki i koronki, ale w tej minimalistycznej formie np. jednokolorowej. Chętnie noszę wzory, ale chyba nigdy nie będę ich łączyć. Nadal w formie pozostają paski, co bardzo mnie cieszy.

Przygotowałam dla Was mój przegląd ulubionych siecówek. Ja póki co czekam na wyprzedaże, ma ktoś jakieś info od kiedy???