Story of one dress

Oficjalnie ogłaszam, że idealna zimowa, świąteczna sukienka znaleziona! Jednak zanim założę ją w wigilijny wieczór, chciałam pokazać Wam ją w bardziej codziennej stylizacji. Wybrałam kolor granatowy, bo dzięki swojej uniwersalności jest jednym z moich ulubionych.  Elementem, który ją wyróżnia jest niewątpliwie falbanka. Nie ma co ukrywać, że pasuje tylko szczupłym osobom, bo znajduje się w niebezpiecznym miejscu. Odkąd ją pierwszy raz zobaczyłam - wiedziałam, że będzie na mnie dobrze wyglądać. Skromie powiem, nie myliłam się.
Do niej obowiązkowo duży naszyjnik (aby urozmaicić gładki dekolt) i czarne, kryte rajtki. Wystrzeliłam się z nowości. Na zdjęciach zobaczycie też nowe botki i torbę, do której mieszczę cały mój świat! 














(hat - frontrowshop, coat - choies, dress - mohito, bag - promod, necklace - katherine, boots - stadivarius)

Zakupowy kryzys

Chyba przeżyłam zakupowy kryzys. Znacie to uczucie? Chcecie coś kupić, ale same nie wiecie co. Nie wiem czy to z powodu zbyt dużej ilości ciuchów czy może przeciwnie.
Początkowo wymarzyłam sobie futrzaną kamizelkę - w pudrowym kolorze, najlepiej z alpaki. Kupiłam podobną, przyniosłam do domu i okazało się, że wyglądam jak prostokąt (czyt. brak talii). Zwrot do sklepu. Potem stwierdziłam, że brakuje mi klasyku - czarnej marynarki/blazer'a. Kupiłam, przyniosłam do domu i zapomniana tydzień przeleżała w szafie. Dziś pokazuje Wam się w niej, żebyście mi pomogły zdecydować o jej losie. Połączyłam ją klasycznie i wygląda przyzwoicie, ale chyba tylko ze spodniami z wysokim stanem...
Proszę Was o pomoc! Zostawić ją czy oddać do sklepu? Jak Wy byście ją nosiły?






Szaro i buro

Szaro, buro i do d..., chciałoby się powiedzieć. Jak ja nienawidzę takiej pogody. Zimny wiatr przypomina mi, że mój zimowy piękny płaszcz jest za cienki, a zakładanie na siebie dziesięciu warstw nie jest wcale fajne. Nawet czapka menelka z uszkami nie rozśmiesza już w tej sytuacji. Chyba czas pożegnać wygodne adidaski. bo gołe kostki nawet mnie przyprawiają o dreszcze. Jednak za botkami nie rozglądam się od dzisiaj. Widziałam już wiele fajnych na ulicy, w internecie, ale nigdy nie w sklepie. Te wymarzone mam już nawet w głowie, a podobno podstawa to wiedzieć czego się chce. Prawda? A Wy macie już te swoje ulubione? Podsyłajcie link, może i ja coś znajdę :)

Dla Was specjalnie resztki uśmiechu i zaczynamy ten zimy tydzień!